Futsal

Futsal | 17-05-19

Gatta Active Zduńska Wola – Rekord B-B 4:3 (2:3)

Po stracie bramki w ostatniej sekundzie meczu bielszczanie ulegli w Zduńskiej Woli.

Gatta Active Zduńska Wola – Rekord Bielsko-Biała  4:3 (2:3) 

Rekord: Nawrat – Popławski, Bondar, Budniak, Janovsky, Gąsior, Dudek, Alex Viana, Surmiak, Marek, Kubik, Łasak, Kałuża, Iwanek

0:1 Bondar (2. min.) 

1:1 Krawczyk (9. min.)

2:1 Marciniak (11. min.)

2:2 Dudek  (16. min.)

2:3 Popławski (19 .min.)

3:3 Krawczyk (23. min.)

4:3 Marciniak (40. min.) 

Zdecydowanie lepiej w mecz weszli goście, już na początku drugiej minuty prawym skrzydłem przedarł się Artur Popławski, a całą akcję wykończył strzałem do pustej bramki Oleksandr Bondar. Miejscowi „budzili się” dość długo, pierwszy naprawdę groźny strzał oddał dopiero w 7. minucie Norbert Gregier, przy czym podkreślić należy, że do tego momentu na koncie biało-zielonych mogło, i powinno, być już więcej bramek. Dyspozycję Dariusza Słowińskiego sprawdzali m.in. – dwukrotnie Alex Viana, pojedynek z bramkarzem Gatty przegrał Jan Dudek, groźnie z dystansu uderzał O. Bondar. Kiedy jednak zduńskowolanie się „rozkręcili” to zaledwie w ciągu dwóch minut wyszli na prowadzenie. Niezawodny Daniel Krawczyk minął pod linią boczną Tomasza Gąsiora, przebiegł nieatakowany niemal całą połowę boiska i pokonał Bartłomieja Nawrata. W 11. minucie, po rozegraniu rzutu rożnego Michał Marciniak wykorzystał bierną postawę bielskich obrońców i trafił na 2:1. Ale w pierwszej połowie mistrzowie Polski byli zespołem lepszym, co potrafili udowodnić strzelając kolejne dwa gole – J. Dudek dzięki świetnej pracy jaką wykonał Alex Viana i A. Popławski po kapitalnym 30-sto metrowym podaniu O. Bondara, po którym piłka spadła idealnie na nogę strzelca bramki.

Po zmianie stron od pierwszych minut, w stwarzaniu bramkowych sytuacji efektywniejsza była Gatta, a B. Nawrat wraz z upływającym czasem miał coraz więcej pracy. Wyrównanie padło po rzucie wolnym – D. Krawczyk na 3:3. Oczywiście goście również mieli swoje okazje do ponownego objęcia prowadzenia, najczęściej miejscowego golkipera zatrudniał wprowadzony po przerwie Michał Marek, który najbliżej jego pokonania był w 34. minucie. Kiedy wszystko wskazywało na to, że mecz zakończy się podziałem punktów, jak najbardziej zasłużonym z przebiegu gry, drużyna Gatty na trzy sekundy przed końcem wywalczyła rzut rożny. W jego rozegraniu było sporo przypadku, natomiast w znakomitym strzale M. Marciniaka w samo „okienko” – już nie.

Tym samym ustępujący wicemistrzowie Polski nadal bez porażki we własnej hali, natomiast „rekordziści” stracili pierwsze punkty w rundzie finałowej.

MH/foto: PM